czwartek, 12 maja 2016

Słonecznik Bulwiasty, Topinambur

Bywają takie niedzielne poranki, gdy wiedźmę nachodzi nieodparta chętka na pyrę... O przepraszam na puree :p Najlepiej z nutą szparaga i słonecznika... Oczywiście udaje się wtedy na pobliski regał ze zdrową żywnością [ten w połowie odległości między starą lipą a równie starym klonem]. Niestety czasami nawet w lesie natrafia na produkt nieco przekraczający termin przydatności do spożycia. Co począć? Zakopać powiadam Wam! Czym prędzej zakopać! Niech złoży jaja:)
Plany kulinarne muszą zatem ulec zmianie. Może szczawiowa? Tymczasem może kilka słów na temat przerośniętego o tej porze roku Słonecznika Bulwiastego zwanego topinamburem.
-godne polecenia, zwłaszcza osobom chorym na cukrzycę, zawierają bowiem nie skrobię, lecz aż 18% inuliny, przekształcającej się we fruktozę (cukier prosty)
-można go stosować w celu poprawienia przemiany materii i utrzymania właściwej mikroflory jelit
-wzmacnia układ odpornościowy i pomaga w stanach przewlekłego zmęczenia.[rozwieję wasze złudzenia-porannej kawy nie zastąpi]
-są bogatym źródłem potasu, żelaza oraz tiaminy.
-nie zawierają tłuszczu ani cholesterolu. [dopóki do puree nie dorzucimy solidnej porcji masełka, ale to nie powód by masełka pożałować!]

Wykorzystanie w przemyśle :

Gorzelnictwo – pozyskanie alkoholu z bulwy jest 1.5-krotnie bardziej wydajne, przy jednocześnie 5-krotnie niższych kosztach uprawy, niż zwykłych ziemniaków.

Ciepłownictwo – bardzo wysoka wydajność słomy wysokoenergetycznej topinambura 25-30 ton/ha, jest to wynik 4-5 krotnie wyższy niż wikliny. Może być spalana bezpośrednio lub po przetworzeniu jako brykiet. Wykorzystywany jest nawet do produkcji biogazu.

Przemysł farmaceutyczny – wyciąg z topinambura, produkuje już jedna z polskich firm farmaceutycznych.

Łodygi i liście nadają się do karmienia trzody oraz bydła, świeżo zerwane jak i te po przetworzeniu na granulat bądź susz. Roślina dodawana do paszy dodatkowo leczy schorzenia układu oddechowego zwierząt.

#Słonecznik #bulwiasty #topinambur


Źródło: poranny przegląd internetów.

Miłego dnia KOCHANI:)

Inspekt



A już tak bardziej poważnie - co ma począć wiedźma, gdy znudzi jej się dieta oparta na solidnej, aczkolwiek mało urozmaiconej bazie pokrzywy?
Kładzie podwaliny pod przyszłe zbiory.Wszakże  jej minimalizm ma się w tym roku opierać na samowystarczalności, a nie wyłącznym poleganiu na lesie, który właśnie podły sąsiad karczuje. Inspekt z recyclingu, a jak cieszy. No i ze względu na kształt opony, doskonale gromadzi zapas wody w okresie suszy:) Dzięki kolorytowi doskonale kumuluje ciepło w okresie wczesnowiosennym. A skąd wzięła oponę? Cóż, sąsiad podrzucił pewnej nocy. Zawsze wiedziała, że sąsiedzi mają bardziej abstrakcyjne poczucie humoru niż ona sama. Mogliby jednak przestać traktować wiedźmowy lasek jak wysypisko śmieci;/ Karma wraca, a wraz z nią mogą powrócić do nich własne odpadki.

Jasnota

We wsi powiadajo, że zdrowe, że da się zjeść... 
W internetach piszo, że  bogata w żelazo, witaminy i błonnik. Można spożywać na surowo jako dodatek do sałatek lub ugotować.Przyrządzano jak szpinak, dodawano do zup, sosów, placków a także parzono jak herbatę.
Trudno zweryfikować wspomniane dane, gdyż nikt z przytaczających podobne tezy osobiście nie próbował, natomiast nikogo kto próbował nie uraczyłam wśród żywych... 
Możliwe działanie przeczyszczające, więc chyba nie ma co szarżować. A jednak wiedźma jak nie przetestuje to nie uwierzy. 
Dziś przed Państwem Jasnota purpurowa.




Ciekawostki:

-jest rośliną miododajną.
-wydziela charakterystyczny nieprzyjemny zapach [wiedźma nie wie, wiedźma ma katar].
-rozsiewa się myrmekochorycznie, znaczy niewolniczo wyzyskując mrówki.
-Kwiaty stosowano do odstraszania moli [jak na moje do odstraszania psów kotów i domokrążców tez się nada]

Ryzyko: 
podobna do jasnoty purpurowej jasnota różowa jest jak powiadają trująca. Cóż, jak na grzybobraniu. Ale wychodząc z założenia: jest ryzyko, jest zabawa wiedźma podjęła pierwszą próbę spożycia w stanie surowym, rzecz jasna na własną odpowiedzialność. Pozostając w temacie grzybobrania- doznania smakowe są zbliżone do efektów wgryzienia się w surowego grzyba. Dodatkowo włoski drażnią subtelne podniebienie. 

Orzekam co następuje:
Bez względu na to czy zjadłam wersje jadalną czy trującą, nie polecam, odradzam i nie zamierzam więcej powracać do tego zielska w dalszych kulinarnych eksperymentach. Wam również nie polecam. <3

Kultura wsi



Nie wiem czy wiecie, ale do drzwi ruiny zasiedlonej przez Wiedźmę, sporadycznie ktoś zastuka. Najczęściej jest to spisywanie liczników lub świadkowie J, ale zdarza się również wizyta doręczyciela. A cóż to listonosz przyniósł Wiedźmie?






Pokrzywa

W tematyce surowca zmienia się jedynie wielkość liści, aczkolwiek, docieramy do etapu, w którym ziela szczędzić nie ma powodów, stąd rezygnacja z zup, sosów i kremów. Wszak możemy pozwolić sobie na eliminację wody... 
Opcja na dziś:
Podgotowane w solidnie osolonej wodzie pokrzywa, krwawnik i szczaw...


Recenzja :
Nic dodać, nic ująć. Wiedźma nie powstydziłaby się zaserwować podobnej przystawki na wykwintnym przyogniskowym przyjęciu;p

Siadając do stołu porozmawiajmy przy okazji o Pokrzywie...

Pyry z sosem tymiankowo-krwawnikowo-pokrzywowym

A po wielkanocnym śniadaniu, czas na wielkanocny obiad:)
Dziś w menu pyry z sosem tymiankowo-krwawnikowo-pokrzywowym, tradycyjnym jajkiem sadzonym [zachowajmy pozory świąteczności] i kufel zsiadłego mleka..

Sos:
Składniki:
-pokrzywy
-tymianek
-krwawnik
-cebula
-kwaśna śmietana
-jakiś tłuszcz [tym razem olej lniany]|
-sól
-słonecznik łuskany [bo wiedźma lubi] 
-bułka tarta

Przygotowanie:
Zielone kroimy i romantycznie podduszamy w rondlu wraz z ziarnem słonecznika.
Cebulę podsmażamy na oleju wraz z bułką tartą a następnie dodajemy do zieleniny. Solimy lub dodajemy przyprawe do zup. 
Na koniec wystarczy wećpnąć czubatą łychę śmietany abo zaklepać. Zamojtać. 
Futrujcie na zdrowie!

A jak doznania smakowe? Wiedźma poleca dodać koperku;p


Sałatka z krwawnika itd.

Kobieta zmienna jest, a wiedźma tym bardziej... Dziś natura dała, w związku z czym koperek zostawiamy w spokoju [ na kryzysową okoliczność gdy improwizacja kulinarna się nie powiedzie, nic wszak skuteczniej nie zagłuszy niesmaku niż świeży koperek]
Tak więc składniki:
-krwawnik
-szczaw
-pokrzywa
-coś w stylu czosnku [dziadek jadł, więc i wiedźma powinna przeżyć]
-świeżo ukwaszona śmietana [po jej zebraniu oczywiście kwaśne mleko znajdujące się pod spodem należy czym prędzej spożyć:]
-sól
-nasionka wg uznania
-fiołki



No i rzecz jasna wspomniany wczoraj chlebek





Pokrzywę odstawiamy na bok, dopóki nie wymyślimy dla niej zastosowania. Pozostałe składniki zamieniamy w sałatkę. Sałatkę na kanapkę. Kanapkę do buzi. Przerzuć. Połknąć.

Nie będę rozwodzić się nad zdrowotnymi właściwościami krwawnika, gdyż internet pęka w szwach od podobnych informacji. A jak się kształtują doznania smakowe? Szczaw jaki jest każdy widzi;p Świeże ziele krwawnika przypomina smakiem sałatę lodową. A fiołki? Jak to fiołki. Nawet jeśli średnio smakują, to wyglądają i pachną przecudnie:)