No i dotarłam do kresu swego doświadczenia. Nadal będę testować nowe rośliny i dzielić się z Wami efektami tych prób, jednak lokalne zasoby wystarczą już jedynie jako urozmaicające kuchnię dodatki. Gdybym znajdowała się w sytuacji walki o przetrwanie, może zdołałabym nie umrzeć z głodu, ale byłaby to już walka dramatyczna. Po 8 miesiącach eksploatacji okolicznych dzikich terenów i własnego ogrodu powracam do zakupów spożywczych w pełnym wymiarze.
Był to doskonały sprawdzian woli, w efekcie którego straciłam kompletnie wcześniejsze poczucie, że bez mięsa i cukru nie da się nie zwariować. Nie miewam już apetytów na żadne dania typu fast food, a wręcz zaczęłam pałac do nich odrazą. To ciekawy efekt. spodziewałam się bowiem raczej odwrotnych tendencji.
W ogólnym podsumowaniu całości eksperymentu:
-nie schudłam ani nie przytyłam ani kilograma
-nie czuję się osłabiona, ani ociężała
-ani raz nie czułam że mi brzucha wydęło ;p
-polubiłam dania jednoskładnikowe
W przyszłym roku bez wątpienia wiele przetestowanych w minionym sezonie smaków na stałe zagości w mej kuchni.
Mam nadzieję, że kibicowanie mym zmaganiom sprawiło Wam radość i zachęciło do własnych eksperymentów.
Byliście fantastyczną publicznością za co Was szczerze uwielbiam <3
Wasza Wiedźma
środa, 23 listopada 2016
sobota, 19 listopada 2016
Kasza perłowa z sosem czosnkowo-koperkowym
Nie ma zdjęcia obiadu, ale mam zastępcze zdjęcie głodomora ;p
Dziś w menu kasza perłowa z sosem czosnkowo-koperkowym
Składniki:
-kilka ząbków czosnku
-olej [ja wybrałam z orzeszków ziemnych]
-masło
-wuchta koperku
-śmietana
-sól
-mąka
Pokrojony drobno czosnek podsmażamy na odrobinie oleju. Gdy się zarumieni dorzucamy solidny kawał masła. Gdy masło się rozpuści dosypujemy łyżkę mąki. Zasmażamy.
Dorzucamy koperek [im więcej tym lepiej] a na koniec wszystko podlewamy śmietaną. Solimy wg uznania.
Zanim to wszystko się dokona, kasza w sąsiednim garnku powinna być gotowa
:)Smacznego ;p
niedziela, 6 listopada 2016
Spełniamy wiedźmowe marzenia
Wraz z nadciągającym końcem roku wiedźmę wzięło na podsumowania. Nie tylko kulinarne ale przede wszystkim rozliczenie z własnymi ambicjami...
Wiedźma nie jest w tym nastroju osamotniona, chociaż to własnie ten czas, gdy w jesiennej melancholii odkrywa na nowo, że w kwestii wyznaczonych życiowych celów, jakby odstaje od normy.
Ile kosztuje spełnienie życiowego marzenia? Setki? Tysiące? Miliony?
Ja usłyszałam niedawno, że moja marzenia są głupie. Do tej pory nie wiedziałam, że marzenia mogą być mądre. Serio. Miałam kiedyś kumpla, który za życiowy cel obrał obejrzenie wszystkich odcinków "Mody na sukces". Nie wiem czy cel zrealizował, ale dawało mu to sporo radości.
W minionych latach marzenia miewałam różne. Kiedyś zapragnęłam zwiedzić Europę... Nie, żeby od razu całą, ale w ratach. Każda z tych rat kosztowała 30 euro. Szabrowałam owoce i kolby kukurydzy. Spałam niemal w każdych warunkach. Warto było.
A skoro Europa już zwiedzona to jakiż plan mogłam obrać w kolejnym roku? Ten był długoterminowy. Przed trzydziestką wydać książkę.
Wszystko wskazuje, że na 2017 rok nie mam już czego planować ;p
#Świnoujście
Wszystkim, którzy przywykli do tematyki mojego bloga [no dobra, blogów] chyba należy się kilka słów uściślenia. "Silentium sacrum" nie ma z nimi zupełnie nic wspólnego ;)
Wydawnictwo zakwalifikowało ją do kategorii: Proza dla dorosłych (16+), dramat psychologiczny oraz humor i groteska. Lekka rozbieżność? Tylko w teorii.
Wyobraźcie sobie młodą, cyniczną dziewczynę, która ucieka z domu, przed nie stroniącym od alkoholu i przemocy ojczymem. Dodajcie do tego trzech bezdomnych filozofów, dwóch niegrzecznych barmanów i jednego Smoka Telesfora [legendę Świnoujścia]. Czy ta mieszanka może nie wybuchnąć? Może historia jest tragiczna, ale opowiedziana tak jak mam to w zwyczaju, czyli z przymrużeniem oka.
Od razu uprzedzam: NIE powiem wam czy którykolwiek z bohaterów umrze!
Gdyby ktoś chciał poznać perypetie nieszczęsnej Nadii, to kilka egzemplarzy jeszcze stoi na mej półce ;p
A jakie marzenie udało się Wam zrealizować w 2016 roku?
Wiedźma nie jest w tym nastroju osamotniona, chociaż to własnie ten czas, gdy w jesiennej melancholii odkrywa na nowo, że w kwestii wyznaczonych życiowych celów, jakby odstaje od normy.
Ile kosztuje spełnienie życiowego marzenia? Setki? Tysiące? Miliony?
Ja usłyszałam niedawno, że moja marzenia są głupie. Do tej pory nie wiedziałam, że marzenia mogą być mądre. Serio. Miałam kiedyś kumpla, który za życiowy cel obrał obejrzenie wszystkich odcinków "Mody na sukces". Nie wiem czy cel zrealizował, ale dawało mu to sporo radości.
W minionych latach marzenia miewałam różne. Kiedyś zapragnęłam zwiedzić Europę... Nie, żeby od razu całą, ale w ratach. Każda z tych rat kosztowała 30 euro. Szabrowałam owoce i kolby kukurydzy. Spałam niemal w każdych warunkach. Warto było.
A skoro Europa już zwiedzona to jakiż plan mogłam obrać w kolejnym roku? Ten był długoterminowy. Przed trzydziestką wydać książkę.
Wszystko wskazuje, że na 2017 rok nie mam już czego planować ;p
#Świnoujście
Wszystkim, którzy przywykli do tematyki mojego bloga [no dobra, blogów] chyba należy się kilka słów uściślenia. "Silentium sacrum" nie ma z nimi zupełnie nic wspólnego ;)
Wydawnictwo zakwalifikowało ją do kategorii: Proza dla dorosłych (16+), dramat psychologiczny oraz humor i groteska. Lekka rozbieżność? Tylko w teorii.
Wyobraźcie sobie młodą, cyniczną dziewczynę, która ucieka z domu, przed nie stroniącym od alkoholu i przemocy ojczymem. Dodajcie do tego trzech bezdomnych filozofów, dwóch niegrzecznych barmanów i jednego Smoka Telesfora [legendę Świnoujścia]. Czy ta mieszanka może nie wybuchnąć? Może historia jest tragiczna, ale opowiedziana tak jak mam to w zwyczaju, czyli z przymrużeniem oka.
Od razu uprzedzam: NIE powiem wam czy którykolwiek z bohaterów umrze!
Gdyby ktoś chciał poznać perypetie nieszczęsnej Nadii, to kilka egzemplarzy jeszcze stoi na mej półce ;p
A jakie marzenie udało się Wam zrealizować w 2016 roku?
sobota, 29 października 2016
"Święta Zmarłych"
Wszyscy dookoła rokrocznie marnują energię na spory w temacie Dziadów/Wszystkich Świętych/Halloween... Każdy każdemu pragnie narzucić własny, jedynie słuszny sposób celebracji... Każdy każdemu usiłuje zaimponować. Każdy poza wiedźmą, wszak wiedźmę niezbyt obchodzi "co ludzie powiedzą", wszak stara zasada show-biznesu uczy "nie ważne co o tobie mówią byle mówili" i że o byle kim by nie gadali...
Jako rasowa wsiowo-leśna celebrytka ruszyłam wraz z mą najlepszą niewiedźmową przyjaciółą na TARG w poszukiwaniu tych wszystkich rzeczy bez jakich święta nie byłyby świętami. |
No więc po kolei...
Wszystkim śpieszno na cmentarz, tylko dlaczego zachowują się tak jakby zamierzali pociągnąć tam za sobą też przypadkowych współużytkowników szos, którym może wcale nie "po drodze"?
Korki zupełnie jakby coś dawali za darmo!
Nie ma gdzie zaparkować! Ludzie! Ludzie! Wszędzie tabuny ludzi!
Czy serio robi Wam jakąś różnicę czy wkład do znicza będzie płonął 1 czy 5 dni? A przy okazji czy kiedykolwiek, ktokolwiek z Was pojechał sprawdzić jak się maja zapewnienia producenta do realnych wyników tej konkurencji?
Najbardziej wiedźmowe serduszko pęka na widok tego całego plastiku... Bo trwałe... bo do Wielkanocy postoi... No cóż, może postoi, może nie postoi, może ukradną, jak będzie zbyt drogo i ładnie... Nie ulega jednak wątpliwości, że zalegać w ziemi będzie dłużej niż zwłoki, dla których ozdobę kupiono... I tak co roku... A nie, przepraszam! Co święta! Święto zmarłych, Wielkanoc, Przesilenie zimowe, rocznica urodzin, rocznica śmierci, a może jeszcze Barburka, bo dziadek był górnikiem? No, a w wolnym czasie udzielał się w OSP, to i na Floriana! Nie zapominajmy o Dniu Dziadka, Dniu Babci, Dniu Matki i Ojca... Liczycie jeszcze? Bo ja sobie odpuszczam.
Odłączając się od przewodnika wycieczki nabyłam kilogram dorodnych czerwonych buraczków na barszczyk. Bo ładne i jedynie 1,50 za kg...
Bo przydatne i biodegradowalne...
| #Wszystkich #Świętych #Zaduszki #Halloween #Dziady #bukiet |
Nie będę rzecz jasna wyjawiać w jakim obrządku celebruję nadciągające święto, gdyż uważam to za sprawę prywatną, mogę jednak przyznać się w jaki sposób.
Przede wszystkim nie po to przez cały rok segreguję odpady by w jeden dzień to wszystko spierdzielić ;p W mej rodzinie pamięć była emocją a nie ilością dekoracji. Cóż, pewnie znów okolica zagrzmi, że jestem nieobytą wieśniarą. Ksiądz zagrzmi z ambony a potem przyszwęda się o 9 rano w Sylwestra z kolędą (autentyk z minionego roku ;), zaskoczony, że wiedźma jeszcze w pidżamie. Ale przecież jakby mi się chciało żyć tak by zadowolić wszystkich wokół, to nie byłabym WIEDŹMĄ :)
Bukiety na cmentarz wykonuję własnoręcznie z suszonych kwiatów zbieranych na przestrzeni całego roku. Wielu reaguje na ten stan pogardą. Wielu tych, którzy sztucznymi kwiatami okazują pamięć... Ja pamiętam cały rok, zrywając każdy pojedynczy kwiat, który jesienią dołączę do bukietu. A co, gdy zima ów bukiet sponiewiera? Wyrzucę go ze świadomością, że użyźni glebę zanim zdołam skompletować kolejny <3
Ps. A dla tych, którzy kiedyś zarzucili mi, że zbyt mały rozmiar bukietu świadczy o tym iż nie kochałam prawdziwie mogę jedynie zacytować Mamę: "Zmarłym niepotrzebne są twoje pieniądze. Lepiej przekaż je na sierociniec lub schronisko..."
#minimalizm #ekologia #halloween #zaduszki #dziady #Wszystkichświętych akcja #znicz
Przede wszystkim nie po to przez cały rok segreguję odpady by w jeden dzień to wszystko spierdzielić ;p W mej rodzinie pamięć była emocją a nie ilością dekoracji. Cóż, pewnie znów okolica zagrzmi, że jestem nieobytą wieśniarą. Ksiądz zagrzmi z ambony a potem przyszwęda się o 9 rano w Sylwestra z kolędą (autentyk z minionego roku ;), zaskoczony, że wiedźma jeszcze w pidżamie. Ale przecież jakby mi się chciało żyć tak by zadowolić wszystkich wokół, to nie byłabym WIEDŹMĄ :)
Bukiety na cmentarz wykonuję własnoręcznie z suszonych kwiatów zbieranych na przestrzeni całego roku. Wielu reaguje na ten stan pogardą. Wielu tych, którzy sztucznymi kwiatami okazują pamięć... Ja pamiętam cały rok, zrywając każdy pojedynczy kwiat, który jesienią dołączę do bukietu. A co, gdy zima ów bukiet sponiewiera? Wyrzucę go ze świadomością, że użyźni glebę zanim zdołam skompletować kolejny <3
Ps. A dla tych, którzy kiedyś zarzucili mi, że zbyt mały rozmiar bukietu świadczy o tym iż nie kochałam prawdziwie mogę jedynie zacytować Mamę: "Zmarłym niepotrzebne są twoje pieniądze. Lepiej przekaż je na sierociniec lub schronisko..."
#minimalizm #ekologia #halloween #zaduszki #dziady #Wszystkichświętych akcja #znicz
piątek, 14 października 2016
Orzech włoski (Juglans regia L.)
Skoro już opisałam jedno z zastosowań orzecha włoskiego, mianowicie zaprezentowałam jego walory kulinarne, tradycyjnie przybliżę Wam kilka innych informacji na temat tego drzewa.
Jest to wywodzący się z Bałkanów gatunek inwazyjny... Ale na Pipidówie żaden z inwazyjnych gatunków stanowiących źródło pożywienia nie był i nie będzie nigdy tępiony.
Doustnie :)
- zastosowanie bakteriobójcze, przeciwzapalne, odtruwające, przeciwkrwotoczne, ściągające na błony śluzowe, grzybobójcze.
-poprawia trawienie, obniża poziom cholesterolu i ciśnienie krwi.
-nalewka z owoców orzecha lub napar z suszonych liści są stosowane przy bakteryjnej biegunce, owrzodzeniach, zatruciach, nieżytach przewodu pokarmowego, krwawieniach w przewodzie pokarmowym.
-Profilaktycznie przy cukrzycy.
-Bogate źródło antyoksydantów
Zewnętrznie
-przeciw zapaleniom ropnym, trądzikowi, żylakom i nadmiernej potliwości stóp.
W kosmetyce
-w preparatach brązujących
-rozdrobnione łupiny stanowią składnik wielu peelingów i maseczek oczyszczających pory
-działanie przeciwbakteryjne wykorzystuje się podczas leczenia trądziku młodzieńczego
-napar podobnie jak napar z kory dębu przeciwdziała nadmiernej potliwości i grzybicy stóp- tak mówiła mi mama.
Przykładowy przepis wyszperany w sieci:
Orzechowa maseczka na twarz
Na tej samej stronie znajdziecie również przepis na maseczkę do włosów, niestety bez ostrzeżenia jakie pozwolę sobie dopowiedzieć. Wspomniane wcześniej właściwości brązujące [zawdzięczane wysokiej zawartości garbników] czynią taką maseczkę idealną dla osób borykających się z pierwszymi oznakami siwienia [chyba że podobnie jak wiedźma nie przywiązują do tego zjawiska uwagi, a wręcz z niecierpliwością wyczekują dnia, gdy ich włosy doszczętnie zbieleją. Wszak dla prawdziwej wiedźmy to poniekąd pewien prestiż]. Jednocześnie dla blondynki mogą zakończyć się katastrofą [chyba, że planowały drastyczne zmiany wizerunkowe].
Ponadto zielone łupiny orzecha bez skrupułów barwią skórę i w zasadzie wszystko z czym się zetkną. [Za przykład mogą posłużyć dłonie i paznokcie wiedźmy, które po zbiorach nie przynosiły chluby]. Trwałość przebarwień jest porównywalna z wytrzymałością henny, i nawet zmywanie, pranie ręczne i szorowanie podłóg nie pomogą. Chyba, że sok z cytryny [jako doświadczony twórca tatuaży zmywalnych ustaliłam, że nieudany wzór można nim właśnie wybielić], chociaż ten pomysł zaświtał mi w głowie dopiero w chwili pisania tych słów.
Ciekawostki:
-Naukowcy z University of Illinois odkryli, że w liściach orzecha występują znaczne ilości progesteronu (żeńskiego hormonu steroidowego odpowiedzialnego za utrzymanie ciąży), jednak jego rola u roślin nie jest jeszcze poznana
-allelopatyczny względem innych roślin - niestety nie dotyczy pokrzyw.
-to jeden z najbardziej kalorycznych produktów spożywczych - 100 gramów włoskich orzechów dostarcza bowiem aż 654 kalorii (kcal)
-Orzech to najbardziej długowieczne drzewo sadownicze w Polsce (dożywa 500 lat)
-Drewno to ceniony materiał do produkcji mebli
-Owocują po 4-5 lub 8-10 latach od posadzenia
-Uprawiane się od około 2500 roku p.n.e.[wzmianki pojawiają się nawet w Biblii, gdzie odnotowano, że sam król Salomon uprawiał je w swoich ogrodach]
-Olej wykorzystywany do produkcji mydła, tuszu, farb drukarskich, farb olejnych oraz lakierów.
-Zielone łupiny znajdują zastosowanie w produkcji garbników, witamin oraz bejcy
-Orzechy to jeden z popularniejszych alergenów.
Jest to wywodzący się z Bałkanów gatunek inwazyjny... Ale na Pipidówie żaden z inwazyjnych gatunków stanowiących źródło pożywienia nie był i nie będzie nigdy tępiony.
| Orzech włoski (Juglans regia) |
Doustnie :)
- zastosowanie bakteriobójcze, przeciwzapalne, odtruwające, przeciwkrwotoczne, ściągające na błony śluzowe, grzybobójcze.
-poprawia trawienie, obniża poziom cholesterolu i ciśnienie krwi.
-nalewka z owoców orzecha lub napar z suszonych liści są stosowane przy bakteryjnej biegunce, owrzodzeniach, zatruciach, nieżytach przewodu pokarmowego, krwawieniach w przewodzie pokarmowym.
-Profilaktycznie przy cukrzycy.
-Bogate źródło antyoksydantów
Zewnętrznie
-przeciw zapaleniom ropnym, trądzikowi, żylakom i nadmiernej potliwości stóp.
W kosmetyce
-w preparatach brązujących
-rozdrobnione łupiny stanowią składnik wielu peelingów i maseczek oczyszczających pory
-działanie przeciwbakteryjne wykorzystuje się podczas leczenia trądziku młodzieńczego
-napar podobnie jak napar z kory dębu przeciwdziała nadmiernej potliwości i grzybicy stóp- tak mówiła mi mama.
Przykładowy przepis wyszperany w sieci:
Orzechowa maseczka na twarz
Miękką i delikatną skórę osiągniesz, stosując maseczkę z orzechów na twarz i dekolt.Wystarczy rozgnieść obrane orzechy i zalać je ciepłym mlekiem. Do takiej papki należy dodać miód i pozostawić na chwilę. Maseczka jest gotowa do użycia, gdy orzechy napęcznieją i ostygną. Nakładamy ją na dekolt i twarz i pozostawiamy na 10 minut. Na koniec warto zafundować sobie delikatny masaż i zmyć maseczkę letnią wodą.
[https://portal.abczdrowie.pl/wlasciwosci-orzecha-wloskiego]
[https://portal.abczdrowie.pl/wlasciwosci-orzecha-wloskiego]
Na tej samej stronie znajdziecie również przepis na maseczkę do włosów, niestety bez ostrzeżenia jakie pozwolę sobie dopowiedzieć. Wspomniane wcześniej właściwości brązujące [zawdzięczane wysokiej zawartości garbników] czynią taką maseczkę idealną dla osób borykających się z pierwszymi oznakami siwienia [chyba że podobnie jak wiedźma nie przywiązują do tego zjawiska uwagi, a wręcz z niecierpliwością wyczekują dnia, gdy ich włosy doszczętnie zbieleją. Wszak dla prawdziwej wiedźmy to poniekąd pewien prestiż]. Jednocześnie dla blondynki mogą zakończyć się katastrofą [chyba, że planowały drastyczne zmiany wizerunkowe].
Ponadto zielone łupiny orzecha bez skrupułów barwią skórę i w zasadzie wszystko z czym się zetkną. [Za przykład mogą posłużyć dłonie i paznokcie wiedźmy, które po zbiorach nie przynosiły chluby]. Trwałość przebarwień jest porównywalna z wytrzymałością henny, i nawet zmywanie, pranie ręczne i szorowanie podłóg nie pomogą. Chyba, że sok z cytryny [jako doświadczony twórca tatuaży zmywalnych ustaliłam, że nieudany wzór można nim właśnie wybielić], chociaż ten pomysł zaświtał mi w głowie dopiero w chwili pisania tych słów.
Ciekawostki:
-Naukowcy z University of Illinois odkryli, że w liściach orzecha występują znaczne ilości progesteronu (żeńskiego hormonu steroidowego odpowiedzialnego za utrzymanie ciąży), jednak jego rola u roślin nie jest jeszcze poznana
-allelopatyczny względem innych roślin - niestety nie dotyczy pokrzyw.
-to jeden z najbardziej kalorycznych produktów spożywczych - 100 gramów włoskich orzechów dostarcza bowiem aż 654 kalorii (kcal)
-Orzech to najbardziej długowieczne drzewo sadownicze w Polsce (dożywa 500 lat)
-Drewno to ceniony materiał do produkcji mebli
-Owocują po 4-5 lub 8-10 latach od posadzenia
-Uprawiane się od około 2500 roku p.n.e.[wzmianki pojawiają się nawet w Biblii, gdzie odnotowano, że sam król Salomon uprawiał je w swoich ogrodach]
-Olej wykorzystywany do produkcji mydła, tuszu, farb drukarskich, farb olejnych oraz lakierów.
-Zielone łupiny znajdują zastosowanie w produkcji garbników, witamin oraz bejcy
-Orzechy to jeden z popularniejszych alergenów.
czwartek, 6 października 2016
Wegańska zupa z zielonej pietruszki i orzechów
Ciągle pada... A przynajmniej trzeci dzień z rzędu. Rozpoczyna się sezon osłabionej odporności, a co za tym idzie konieczność serwowania organizmowi solidnej porcji zdrowych kalorii!!!Ale skąd wziąć wspomniane kalorie, gdy perspektywa opuszczenia ruiny z miejsca pozbawia apetytu? Rozważania wiedźmy przerwał telefon. Pyry, kabaczek i pietruszka? To się nie może udać! - słyszy w słuchawce, jednak wiedźma nie byłaby sobą, gdyby nie sprawdziła na własnej skórze!
Przeszukując spiżarnie doliczyła się jednej cebuli, 4 małych ząbków czosnku i kawałka marchewki, co znacząco poszerzyło wachlarz możliwości.
Na początek na odrobinie oleju z orzeszków ziemnych [serio odrobinie] podsmażyła cebulę. Gdy stopień przypalenia był już zadowalający zalała wodą, dorzuciła pokrojone w kostkę ziemniaki i kabaczek [nie, nie cukinię!], białą gorczycę [nie żałować! Kto biednemu zabroni żyć bogato?] sól, czosnek i szczyptę curry. Po krótkim gotowaniu wszystko zblendowała. Na przekór zapewnieniom koleżanki, że kabaczek z natką pietruszki to chybiony pomysł, pokroiła zieleninę [bardzo dużo zieleniny, bo na 3 litrowy gar zupy prawie 2 litry sieczki pietruszkowej i kilka listków bazylii].
Ponownie zblendowała. Nic nie wybuchło. Testy empiryczne wykazały nawet, że powstała papka smakuje całkiem zadowalająco. Nadal to jednak tylko woda z odrobiną warzyw- zatem wartość kaloryczna w starciu z aurą pogodową, dość marna. Co w takiej sytuacji? Orzechy!
Orzechów włoskich na Pipidówie nie brak, jedyną ich wadą jest goryczka. Nie takie przeciwności jednak już ludzkość w swej historii przezwyciężała! Wszak dla tych, którym się nie spieszy [a przecież pada, więc nie ma zbyt wiele do roboty] istnieje możliwość zalania orzechów wrzątkiem, a po kilku minutach gorzka skórka zejdzie z nich sama. No może nie sama, ale przynajmniej o wiele łatwiej niż normalnie.
Dorzuciła do gara pokrojony kawałek marchewki i rozdrobnione orzechy.
I gotowe!
Przeszukując spiżarnie doliczyła się jednej cebuli, 4 małych ząbków czosnku i kawałka marchewki, co znacząco poszerzyło wachlarz możliwości.
Na początek na odrobinie oleju z orzeszków ziemnych [serio odrobinie] podsmażyła cebulę. Gdy stopień przypalenia był już zadowalający zalała wodą, dorzuciła pokrojone w kostkę ziemniaki i kabaczek [nie, nie cukinię!], białą gorczycę [nie żałować! Kto biednemu zabroni żyć bogato?] sól, czosnek i szczyptę curry. Po krótkim gotowaniu wszystko zblendowała. Na przekór zapewnieniom koleżanki, że kabaczek z natką pietruszki to chybiony pomysł, pokroiła zieleninę [bardzo dużo zieleniny, bo na 3 litrowy gar zupy prawie 2 litry sieczki pietruszkowej i kilka listków bazylii].
| Zupa z natki pietruszki i orzechów |
Ponownie zblendowała. Nic nie wybuchło. Testy empiryczne wykazały nawet, że powstała papka smakuje całkiem zadowalająco. Nadal to jednak tylko woda z odrobiną warzyw- zatem wartość kaloryczna w starciu z aurą pogodową, dość marna. Co w takiej sytuacji? Orzechy!
Orzechów włoskich na Pipidówie nie brak, jedyną ich wadą jest goryczka. Nie takie przeciwności jednak już ludzkość w swej historii przezwyciężała! Wszak dla tych, którym się nie spieszy [a przecież pada, więc nie ma zbyt wiele do roboty] istnieje możliwość zalania orzechów wrzątkiem, a po kilku minutach gorzka skórka zejdzie z nich sama. No może nie sama, ale przynajmniej o wiele łatwiej niż normalnie.
Dorzuciła do gara pokrojony kawałek marchewki i rozdrobnione orzechy.
I gotowe!
poniedziałek, 26 września 2016
Kluseczki serowe
Wielokrotnie wspominane przeze mnie kluseczki serowe doczekały się realizacji. Wszak to jedne z najłatwiejszych, najmniej pracochłonnych i najszybszych w realizacji klusek jakie znam [a znam ich bardzo niewiele, stąd zwykle wymyślam na doczekaniu]
Składniki: -Ser biały -jajka
-mąka -opcjonalnie proszek do pieczenia, ja jednak wolę wersję a'la gumowa podeszwa. [Nie no, poniosło mnie, wersje mniej pulchną, do kalosza im jeszcze sporo brakuje] Przygotowanie: Dużo sera ucieramy [mielimy, miksujemy, blendujemy...] na jednolita masę z jajkiem i symboliczna ilością mąki. Kładziemy łyżką małe porcyjki masy na wrzącą wodę. Jakąś minutkę po wypłynięciu kluseczek wyciągamy, odcedzamy i posypujemy cukrem [lub tym na co mamy ochotę] Ściślej ja posypuję cukrem na mokro, gdyż wtedy cukier zmienia się w równo rozprowadzony syrop, zanim się nam kluseczki posklejają. Oczywiście można je serwować z dowolnym sosem lub przyprawami. Stanowią doskonałą bazę pod sycący obiad, ja jednak pozostaje wierna przyzwyczajeniu z dzieciństwa. Na słodko. Smacznego <3
Subskrybuj:
Posty (Atom)